Go East !

sun-flower-1536088__340

Dziwne zimowe zadumanie kazało nam zajrzeć do poświęconej Ukrainie “Literatury na Świecie” z 1978 roku. A tam bajeczna i kolorowa sztuka Marii Pryjmaczenko, czerpiąca z najpiękniejszych tradycji  sztuki ludowej Polesia. I takie słowa artystki:

Lubię wszystko, co żyje, […], lubię malować kwiaty, rozmaite ptaki i leśne zwierzęta. Ubieram to wszystko w strój ludowy i są one u mnie takie wesołe, że aż tańcują, bo lubię swoją ziemię i tych, kto na niej pracuje, kto pielęgnuje rośliny-radości życia. A mnie pytają ludzie: <<Jakże ty Mario, robisz takie radosne i słoneczne malowidła, skoroś tak wiele przeżyła w życiu i tyle widziałaś nieszczęścia?<< Odpowiadam: <<Maluję słoneczne kwiaty i zwierzęta, bo lubię ludzi, robię, aby sprawić ludziom radość, aby moje kwiaty były jak samo życie ludu, aby wszystkie narody lubiły się wzajemnie, aby ludzie żyli jak kwiaty i kwitnęli na całej ziemi”.

Cyt. za : “Literatura na Świecie” 1978 / nr 11, s. 223.

Advertisements

Skład ciągłych powtórzeń ;)

toys-2246106__340

W jednej z najpiękniejszych animacji – teledysku do “Chłopca z plasteliny” projektu Lenny Valentino magiczny tramwaj odgrywa niebagatelną rolę w rozwoju wypadków. Choć kluczowym motywem historii jest również niezwykła karuzela, która przypomniała się nam, gdy wśród wielu dzieł, ciekawie opisanych przez Seweryna Aleksandra Wisłockiego w książce mit, magia, manipulacja i orbis interior. śląska sztuka nieelitarna,  natknęliśmy się na pewien obraz Ewalda Gawlika…

Wszystkiego dobrego na Święta i Nadchodzący Rok ! 🙂

Zob. wpisy z 5 i 12 grudnia br.

Życie na Saturnie

art-class-381125__340

To, czego symbolem są nierzeczywiste saturniańskie pejzaże w twórczości Teofila Ociepki skrywa mrok tajemnicy. Choć rzecz rozjaśnią może nieco słowa Andrzeja Banacha:

Ociepka próbował przekonać mnie, a przede wszystkim swych kolegów, że widział stworzenia fantastyczne, które póżniej malował. A jeżeli nie widział za dnia, bo żyją na innych planetach, to przynajmniej we śnie. Dobrze wiedział, że to nieprawda i nie miał chyba takich przywidzeń. Był człowiekiem realistycznym, mówiąc językiem potocznym: trzeżwym. A jeżeli nie widział swoich diabłów, Skarbników, demonów, krówek z Saturna i nawet w to nie wierzył, to zachowywał się, jakby wierzył. I w tym możemy widzieć jego wielkość, inną od dziecinnej ufności w baśń. Ten pracownik kopalni nie miał w sobie nic z marzyciela. Może miał tylko poczucie krzywdy, że świat, który go otacza, krajobraz nieciekawej pracy, niemądrych kolegów, złośliwych krytyków, nędznego mieszkania i żadnego widoku, jest brzydki i nieciekawy. Dlatego twórczość jego była zadośćuczynieniem, przeniesieniem się w inny kraj. Im dalej od Górnego Śląska i Katowic, tym lepiej.

Nie trzeba przypominać, jakie są warunki pracy górnika w kopalni, a gdy wyjedzie na górę, szczęśliwy, bo wolny i na ziemi, widzi przed sobą brudne i zniszczone mury, hałdy, kominy, wieże wyciągowe, drzewa pokryte sadzą, niebo przesłonięte pyłem. Dlatego malarze naiwni górnicy odkryli tajemnicę, że przyroda jest rajem. Odkryli tę prawdę wcześniej od nas. Dziś, gdy przyroda ulega zniszczeniu, odtwarzamy krajobraz wiejski, budujemy drewniane domy, sadzimy drzewa, pielęgnujemy w mieście kwiaty, czyścimy rzeki. […] Ociepka dostrzegł to przed nami. Gdy oglądałem jego wystawę w Krakowie, pomyślałem: ten człowiek widzi cały świat zielony, w drzewach, krzewach, liściach. […] Ociepka był malarzem dżungli i coraz lepiej rozumiemy, dlaczego.

Cytaty przytaczamy za: A. Banach, Ociepka, Warszawa 1988, s. 29, 60 (sygn. GR 3427).

Zob. wpisy z 5 i 19 grudnia br.

 

Tramwajowa pętla czasu

road-1220835__340

Cztery lata temu przemierzał śląskie ulice naszego bloga pewien niezwykły pojazd. Poznaliśmy wówczas wyjątkowy świat, pełen cudów i fantastycznych istot, ukazany w dostępnej  w aż trzech wersjach językowych publikacji Górniczy Śląsk w sztuce naiwnej (zob. wpis z 10 grudnia 2014 r.)

Ściskając w ręku album rzeczony,

zastanawiamy się, czy nie powtórzyć tej bajkowej podróży? 😉

Zob. wpis z 12 i 19 grudnia br.

Topografie dzieciństwa

tinker-bell-437941__340

Jak podaje Nowy słownik literatury dla dzieci i młodzieży w Przygodach Piotrusia Pana  uobecnia się nostalgia za dzieciństwem, którą zrozumieć może “jedynie” dojrzały czytelnik. Faktycznie. Ilekroć sięgamy po arcydzieło J. M. Barriego, czujemy się tak, jakbyśmy docierali – po długiej, długiej nieobecności – do “zaczarowanych brzegów” Nibylandii.

Oczywiście każdy ma swoją Nibylandię. Ta Johna, na przykład miała lagunę z przelatującymi nad nią flamingami, do których strzelał, natomiast mały Michael miał flaminga, nad którym przelatywały laguny. John mieszkał na plaży w łódce przewróconej dnem do góry, Michael w wigwamie, a Wendy w domku ze zgrabnie pozszywanych ze sobą liści. John nie miał przyjaciół, Michael miał nocnych towarzyszy, a Wendy ulubionego wilczka porzuconego  przez rodziców. Ale wszystkie Nibylandie łączy rodzinne podobieństwo i gdyby ustawić je w szeregu, można by powiedzieć , że mają jednakowe nosy i tak dalej . Do ich magicznych brzegów nieustannie przybijają czółna bawiących się dzieci. My też tam byliśmy i choć już nigdy tam nie wylądujemy, wciąż słyszymy odgłos fal uderzających o brzegi.

Cyt. za: J.M. Barry, Piotruś Pan, tłum. A. Polkowski, Poznań 2015.

Zob.  wpisy z 26 września, 18 i 24 pażdziernika oraz 7, 14 i 21 listopada br.

“Nie jest zapisane w Prawie Mojżeszowym, że stare baby nie mogą włazić na drzewa” (Astrid Lidgren) ***

person-843719__340

Autorka Pippi Langstrump nigdy nie rozstała się z huśtającą się na gałęzi dziewczynką, która uśmiecha się do nas słonecznie z okładki książki Christiny Björk Przygody Astrid – zanim została Astrid Lindgren. Niesforną córką Hanny i Sammelagusta Ericssonów, która uwielbiała psocić i wymyślać szalone gry i zabawy… i wielokrotnie pomagała dorosłej Astrid w tworzeniu najbardziej niesamowitych opowieści.

***Słowa pisarki przytaczamy za artykułem Małgorzaty I. Niemczyńskiej, zamieszczonym w internetowym wydaniu “Książek. Magazynu do czytania” z 16 pażdziernika br.

Zob. wpisy z 26 września, 18 i 24 pażdziernika oraz 7, 14 i 28 listopada br.